Charyzmat terezjański

Poniżej artykuły o:

Życiu nieustannej modlitwy, 

Matce Bożej w życiu karmelitanki bosej

oraz streszczenie naszej Reguły.

 

W przyszłości:

Teologia ślubów zakonnych i konsekracji według duchowości karmelitańskiej.

Życie wspólnotowe w Karmelu terezjańskim.

Klauzura.

Apostolstwo Karmelitanki Bosej.

Codzienne życie mniszki może się wydawać usnute pewną tajemnicą. Co jest rzeczywiście nicią przewodnią całego życia za klauzurą? Jak ono wygląda od środka? Można poznać nasz program dnia, dowiedzieć się coś nie coś o naszym życiu codziennym… i nie zrozumieć. Można zadać dużo pytań o tym, co robimy na co dzień… i nie dojść do istoty.

„[Modlitwa] winna przenikać całe życie, aby chodzić w obecności żyjącego Boga, w nieustannym ćwiczeniu się w wierze, nadziei i miłości, tak aby całe życie stało się modlitwą w poszukiwaniu zjednoczenia z Bogiem” (nr 61) – czytamy w naszych Konstytucjach. Reguła natomiast mówi, by „żyć w posłuszeństwie (oddaniu) Jezusowi Chrystusowi i Jemu służyć z czystego serca i dobrego sumienia” oraz by „[oddawać] się w dzień i w nocy rozważaniu Prawa Bożego i czuwaniu na modlitwach”.

Słowa te są kluczem do zrozumienia życia karmelitanki bosej. Nie chodzi o to, co robimy na co dzień, nie chodzi nawet o to, ile czasu spędzamy w chórze (czyli naszej zakonnej kaplicy) na modlitwie. Chodzi o to, by całe życie było „modlitwą w poszukiwaniu zjednoczenia z Bogiem”, by On – i jedynie On – stanął w centrum całego życia, każdego wyboru, każdej pracy, każdego spotkania, każdej chwili przeżytej w samotności… WSZYSTKIEGO!

Stanowi to pewien ideał, do którego mamy dążyć w całym naszym życiu, do którego dążenie jest naszym głównym zadaniem. Nie jest to tylko „sztuka dla sztuki” czy „zdobywanie” czegoś dla samej siebie. To pełne zaangażowanie w relację z Bogiem, w troskę o komunię z Nim ma mocne ukierunkowanie apostolskie, gdyż św. Jan od Krzyża uczy, że „jedna kropla czystej miłości” jest bardziej cenna przed Bogiem niż wszystkie dzieła, których mógłby się człowiek podjąć.

Aby dążyć do tego ideału, Kościół ofiarowuje nam pewną określoną formę życia, w której harmonijnie przenika się troska o życie w Bożej obecności pośród codziennych zajęć z czasem ściśle przeznaczonym na modlitwę, w którym przeplata się sprawowanie Liturgii Kościoła i czas pogłębionej modlitwy osobistej. „Liturgia wzbogaca modlitwę osobistą; modlitwa osobista zaś pogłębia autentycznego ducha kontemplacyjnego, koniecznego dla godnego sprawowania Bożych tajemnic” (Konstytucje 63).

Modlitwa przenikająca całe życie…

Praktyką charakterystyczną dla charyzmatu karmelitańskiego jest troska o życie w obecności Bożej, przy czym nie chodzi tu zasadniczo o jakąś formę „odczuwania” czy „doświadczania” Boga, ale o głębokie, wewnętrzne, egzystencjalne zdanie sobie sprawy z Jego REALNEJ obecności w nas; o stanięcie przed Tym, który JEST, który jest Bogiem żyjącym i bliskim człowiekowi. Św. Jan od Krzyża wyraźnie uczy, że w codziennym życiu nie spotykamy się z NIM poprzez uczucia, doznania czy przemyślenia, ale przez wiarę, która jest pewna, ale zarazem ciemna. Życie w obecności Bożej jest więc w swojej istocie pogłębionym życiem cnotami teologalnymi – konkretnym życiem WIARĄ, NADZIEJĄ i MIŁOŚCIĄ w nadawaniu kierunku swojemu życiu i w codziennych – nawet drobnych i błahych – sytuacjach i wyborach. Jest to przeżywanie zwyczajnej, codziennej egzystencji, ale w inny sposób. Spotykając w niej żyjącego Boga, widząc nie tylko zewnętrzne sprawy czy splot przypadków, ale objawy Jego konkretnej woli i Jego konkretne, skierowane do nas wezwania.

Aby wsłuchiwać się w ten Boży głos rozbrzmiewający w codzienności, Karmel ofiaruje nam wyjątkową przestrzeń milczenia i samotności. Milczenie i samotność dla karmelitanki nie mają wymiaru pokutnego ani tym bardziej nie są żadnym wyizolowaniem się od świata czy relacji. Milczenie to przestrzeń spotkania i ma wymiar typowo oblubieńczy. By bardziej konkretnie żyć nieustannie w relacji z Chrystusem, by pogłębiać miłość do Niego w codzienności, karmelitanka większość dnia spędza samotnie. Istotnie, we Wspólnocie spotykamy się tylko na wszystkie akty modlitwy oraz na dwie godziny w ciągu dnia swobodnej siostrzanej rozmowy, czyli czas rekreacji. Reszta dnia – prace, studium i czytanie duchowne… - przebiega w samotności i milczeniu. Nawet różaniec nie ma w Karmelu charakteru modlitwy wspólnotowej, ale modlitwy osobistej, odmawianej w ciszy serca. Natomiast miejscem samotnego przebywania z Bogiem dla karmelitanki jest zasadniczo jej zakonna cela, do której nikt poza nią nie wchodzi. Poza dwoma wspomnianymi godzinami rekreacji nad resztą dnia króluje również milczenie. Rozmowy ograniczone są do tego, co ściśle konieczne (np. dotyczące wykonywanych obowiązków), a po wieczornej modlitwie Komplety całkowicie wykluczone aż do odmówienia porannej modlitwy Jutrzni. Wszystko to sprzyja wytrwałemu szukaniu relacji z Chrystusem we wszystkim, co się robi, by wszystko mogło stawać się coraz bardziej dla Niego.

Szczególną okazją do wejścia w tę oblubieńczą samotność jest czas rocznych, 10-dniowych rekolekcji oraz comiesięczny dzień skupienia, które w naszej Wspólnocie przybierają charakter pustelniczy. Są czasem całkowitego odejścia na samotność, by wsłuchiwać się w głos Pana i lepiej zrozumieć Jego wolę względem własnego życia. Jest to samotność pełna, gdyż wraz ze Wspólnotą uczestniczy się jedynie w codziennej Mszy świętej. W przeciwieństwie do tego, co znane jest powszechnie z życia parafialnego czy nawet życia wspólnot zakonnych o charakterze apostolskim, czas osobistych rekolekcji nie jest związany z wysłuchiwaniem głoszonej przez kogoś serii nauk, ale jest osobistym pogłębieniem poprzez modlitwę, lekturę i studium w samotności według duchowych potrzeb danej osoby. Jest bardziej radykalnym wejściem w to, co Karmel ofiaruje nam również każdego dnia…

Czas modlitwy

Modlitwa przenikająca całe życie ma swoje szczególne uaktualnienie w czasie ściśle poświęconym budowaniu relacji z Bogiem. W Karmelu istotne znaczenie ma praktyka modlitwy wewnętrznej, czyli rozmyślania, które jest intensywnym czasem „przyjacielskiej rozmowy” z Bogiem, której poświęcamy jedną godzinę rano i jedną godzinę wieczorem (a w czasie rekolekcji i dni skupienia dodatkowo jeszcze dwie godziny w ciągu dnia). Święta Teresa przypomina tu, że nie chodzi o to, by wiele myśleć, ale by wiele miłować, innymi słowy: nie chodzi o to, by jakiś „pobożny” wątek rozważyć ze wszystkich możliwych stron i wyjść z modlitwy po ludzku mądrzejszym, ale żeby to, o czym myślimy, może, co czytamy, prowadziło nas do spotkania Boga, do relacji z Nim i właśnie przyjacielskiej rozmowy. Chodzi o to, żeby spojrzeć na całą rzeczywistość – zewnętrzne wydarzenia, nasze wewnętrzne zmagania… - wraz z Jezusem i w Jego świetle.

Jesteśmy jednak ludźmi i taka relacja – poza sytuacjami wyjątkowej Bożej interwencji – nie zrodzi się znikąd. Jak ciało potrzebuje pożywienia, by normalnie funkcjonować, tak i dusza potrzebuje pokarmu, który by żywił relację z Bogiem i czas modlitwy. Takim pokarmem jest czytanie duchowne, na które karmelitanka powinna poświęcić codziennie około godziny. Jest to czas spotkania z Bożym Słowem („oddawać się będą studium i rozważaniu całego Pisma świętego, a zwłaszcza Ewangelii, aby osiągnąć wzniosłe poznanie Jezusa Chrystusa”), poznawania i pogłębiania nauki Kościoła oraz duchowości Zakonu, czerpania przykładu i sił dla osobistego życia duchowego z pism naszych Świętych.

Nasze Konstytucje przypominają ponadto, że „życie modlitwy (…) wymaga czystości serca” i ciągłego dążenia do ewangelicznej doskonałości, wymaga życia w prawdzie, jak pisała św. Matka Teresa od Jezusa, jasnego widzenia piękna i dobroci Chrystusa i własnego ubóstwa, braków, upadków i niedoskonałości. Stąd do aktów modlitwy w życiu karmelitanki bosej należy też rachunek sumienia, który odprawiamy dwukrotnie: w południe i wieczorem.

Liturgia Kościoła        

   

Pogłębiony, codzienny rachunek sumienia, czyli stawanie przed Bogiem w prawdzie swojego serca, prowadzi do owocnego przeżywania spowiedzi sakramentalnej. Spowiedź natomiast, do której przystępujemy co najmniej raz na dwa tygodnie – czas realnego spotkania z Bożym miłosierdziem i przebaczeniem, wzmacnia dynamizm ciągłego nawracania się i dopomaga budować relację z Bogiem na modlitwie.

Podobnie, jak wspomniano, osobista modlitwa w ciągu dnia wspomaga owocne sprawowanie Liturgii Kościoła, a Liturgia jest konkretnym pokarmem wzbogacającym modlitwę osobistą. Cały dzień karmelitanki bosej jest bowiem „przesiąknięty” treściami liturgicznymi, spotkaniem z Bogiem w Liturgii godzin (modlitwie brewiarzowej), którą odmawiamy w całości, począwszy od porannej modlitwy jutrzni, poprzez trzy modlitwy w ciągu dnia, aż po wieczorną modlitwę nieszporów, kompletę i odmawianą późnym wieczorem godzinę czytań antycypującą liturgię kolejnego dnia. Odmawiając brewiarz, jak wymaga tego od nas Kościół, aktywnie włączamy się w modlitwę całego Ludu Bożego. Każdy akt liturgiczny jest rzeczywiście modlitwą z Kościołem i dla Kościoła. Jest też – a raczej przede wszystkim – włączeniem się w modlitwę Chrystusa, sprawowaniem tajemnic zbawienia, uwielbieniem i dziękczynieniem składanym Ojcu, antycypacją pieśni chwały śpiewanej Bogu w niebie. By jak najpełniej sprawować to misterium, by czas Liturgii był naprawdę czasem spotkania z Bogiem, również w jej sprawowaniu ma swoje miejsce karmelitańskie milczenie i skupienie. Karmel nigdy nie mnożył zewnętrznych form celebracji, zawsze dążył wprost do tego, co jest istotą. Stąd również w sprawowaniu Liturgii w Karmelu charakterystyczną cechą jest prostota, ułatwiająca skupienie się na treści świętych obrzędów oraz docenienie przestrzeni milczenia, które stawia człowieka w Bożej obecności.

Jednak centralne miejsce w każdym kolejnym dniu życia karmelitanki bosej i każdego chrześcijanina należy się oczywiście Eucharystii – sakramentalnemu spotkaniu z Jezusem, Eucharystii, która jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego, Eucharystii, która jest uobecnieniem Ofiary Chrystusa. Zwykle sprawowana we wspólnotach karmelitańskich rano, jest pokarmem i źródłem siły do wytrwałego szukania i spotykania się z Chrystusem w każdym kolejnym dniu, w samotności i milczeniu, w spotkaniach siostrzanych, w modlitwie za Kościół, w stawianiu czoła różnym codziennym wyzwaniom, w pracy nad sobą i oddawaniu całej siebie w konkrecie życia. Pomaga temu również stała obecność eucharystycznego Chrystusa z nami, w tabernakulum w klasztornych chórze, gdzie zawsze można „na chwilkę” zajrzeć i odnowić motywacje i siły do dalszego szukania Jezusa wśród zajęć.   

Życie karmelitanki bosej – życie, w którym Liturgia Kościoła, osobista modlitwa i przeżywanie zwyczajnych spraw w Bożej obecności przenikają się nawzajem i stają się jednym. To życie, gdzie Bóg Trójjedyny, przez wytrwałą współpracę z łaską Bożą, ma stawać we wszystkim na pierwszym miejscu. A wszystko to: „dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”. Bo, jak pisała św. Teresa od Jezusa, „do tego [dobra Kościoła, zbawienia ludzi] zmierzać mają wasze modlitwy, pragnienia i umartwienia”. 

Matka i Siostra

Obecność Maryi w życiu Karmelitanki Bosej ma rysy bardzo konkretne, a zarazem dyskretne i wewnętrzne. Choć nazywamy ją Królową Ozdobą Karmelu czy Królową Szkaplerza Świętego, Maryja jest przede wszystkim Matką i Siostrą każdego karmelity i każdej karmelitanki bosej.

Oddane miłości i czci Matki Bożej (por. Konstytucje Karmelitanek Bosych nr 53)…

Tę relację bliskości i miłości do Maryi przeżywało wielu naszych Świętych. Zarówno Święta Nasza Matka Teresa od Jezusa, jak i mała Teresa z Lisieux,w dzieciństwie, po śmierci swoich matek oddały się macierzyńskiej opiece Maryi. Ta druga, w odpowiedzi na obecne pod koniec XIX wieku nurty w duchowości przedstawiające Maryję tak wspaniałą i doskonałą, że niemożliwą do naśladowania i całkowicie odległą od ludzi, odpowiadała: „Dla mnie jest raczej Matką niż Królową”. Niedawno kanonizowana św. Elżbieta od Trójcy Świętej widziała w Maryi Janua Caeli, Bramę niebios, Tę, która najpewniej prowadzi ją do kontemplacyjnego spotkania Chrystusa. Św. Teresa z Los Andes natomiast od najmłodszych lat przeżywała głęboką duchową relację z Matką Boga, widziała w niej wzór karmelitanki bosej i jej zawierzała swoje cierpienia.

Również cały Zakon nosi w swej tożsamości głęboki rys maryjny. Pierwsi pustelnicy na Górze Karmel zbudowali kaplicę ku czci Najświętszej Maryi Panny, wokół której się zgromadzili, a Zakon zawsze, zwłaszcza w trudnych momentach swojej historii, doświadczał macierzyńskiej opieki Matki Bożej. Tak było, gdy w XIII wieku karmelici musieli opuścić Ziemię Świętą i napotkali trudności z przyjęciem w krajach Europy Zachodniej. Maryja ukazała się wtedy generałowi Zakonu, św. Szymonowi Stockowi, obiecując pomoc Zakonowi i uczyniła szkaplerz karmelitański znakiem tej szczególnej opieki. Jak modlimy się w Litanii do Matki Karmelu, Maryja jest „w historii Karmelu zawsze obecna”.

To doświadczenie relacji z Maryją jest nie tylko doświadczeniem naszych poszczególnych Świętych czy nawet dziedzictwem pozostawionym całemu Zakonowi, ale czymś osobiście przeżywanym w życiu karmelitanki bosej. Osobiście – nie znaczy jednak spektakularnie. Dokument Formacja Mniszek w Karmelu Terezjańskimjako jedno z kryteriów rozeznawania powołania karmelitańskiego podaje „głębokie i zarazem dyskretne życie maryjne(…), jak je przeżywali nasi Święci”.

Maryjność karmelitanki bosej nie polega bowiem na mnożeniu zewnętrznych praktyk. Choć maryjne akcenty często pojawiają się w ciągu dnia (modlitwa Anioł Pański, codzienne odmawianie litanii do Matki Bożej, różaniec czy uroczysty śpiew Salve Reginaw soboty i wigilie świąt i uroczystości maryjnych), sam charakter tych praktyk wskazuje na ich duchową głębię. W Karmelu różaniec jest modlitwą osobistą, odmawianą w samotności, a litanie, którymi wzywamy Matkę Bożą jako Matkę Karmelu, Kościoła, ubogich czy miłosierdzia, ukazują Ją jako bliską i konkretną.

Maryjność karmelitanki bosej nie musi być też przez nią odczuwana, tj. przeżywana na płaszczyźnie uczuciowego doświadczenia pobożności względem Matki Bożej. Karmel zresztą pozostaje zawsze nieufny wobec wszelkich nadmiernych przeżyć duchowych, dążąc ze swej natury do istoty zjednoczenia z Bogiem, co, jak uczy św. Jan od Krzyża, nie dokonuje się za pośrednictwem uczuć czy wrażeń zmysłowych, ale poprzez głębokie życie teologalne, czyli w całości zwrócone ku Bogu za pośrednictwem cnót wiary, nadziei i miłości.

Maryjność karmelitanki bosej to głębokie i wewnętrzne odniesienie do Maryi i taka relacja z Nią, by tajemnica Jej życia i zjednoczenia z Chrystusem stawały się faktycznie naszym wzorem i ideałem konsekracji (por. Konst. 2).

W zjednoczeniu z Nią zmierzają do doskonałości ewangelicznej (Konst. 53)…

Karmelitanka Bosa, składając swoją profesję zakonną, rozpoczyna ją od słów: „aby z Maryją Dziewicą żyć wiernie w całkowitym oddaniu się Chrystusowi…”. Słowa te wskazują, że Maryja jest naszą Towarzyszką w drodze ku zjednoczeniu z Jezusem – Matką, Mistrzynią i Siostrą.

Ten siostrzany charakter relacji z Maryją jest typowy dla Karmelu. Mówi się o Maryi jako wzorze karmelitanki lub wręcz pierwszej karmelitance bosej; sztuka pokazuje Ją w karmelitańskim habicie; częsty był też zwyczaj uznawania Matki Bożej za przeoryszę (a nawet w gałęzi męskiej – za przeora) klasztoru. Wszystko to przypomina, że Matka Najświętsza jest Tą, która kroczy wraz z nami i swoim przykładem wskazuje nam drogę życia duchowego i kontemplacji. Jeden z autorów karmelitańskich napisał, że choć św. Jan od Krzyża bardzo rzadko wspomina o Matce Najświętszej, to jednak całą Drogę na Górę Karmel(czyli pierwsze z jego wielkich dzieł, opisujące, co powinien robić człowiek na drodze zjednoczenia z Bogiem) można by potraktować jako traktat maryjny, gdyż pokazuje, w jaki sposób dojść do czystości serca, jaka była w Maryi.

W tym kroczeniu wraz z Maryją karmelitanka odnajduje swoją tożsamość wyrażoną w cnotach, którymi żyła Matka Boża.

Przede wszystkim, w Jej życiu modlitwy i kontemplacji. Pismo święte kilkakrotnie mówi o Maryi, że „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19; por. 2,51b). Także karmelitanka ma nieustannie rozważać Słowo Boże. To rozważanie Słowa należy jednak rozumieć nie jako prostą praktykę życia duchowego, rozmyślanie nad poszczególnymi fragmentami Pisma Świętego, ale jako spotkanie z Tym, który jest żywym Słowem Ojca, nieustanne szukanie Jego obecności i Jego woli, którą mamy realizować w naszym życiu. Tak żyła Maryja, która stalewnikała w tajemnicę życia swojego Syna. Ponadto, ukryte życie Maryi w Nazarecie jest dla karmelitanki wzorem życia w milczeniu i samotności przepełnionej ciągłą relacją z Jezusem. Nade wszystko zaś jest Ona Tą, która miłość do Chrystusa przeżywała w sposób najpełniejszy i najprawdziwszy. Św. Jan od Krzyża pisze, że była tak zjednoczona z Bogiem, że Jej duszą nie powodowała żadna forma stworzona, lecz wszystkie „Jej poruszenia pochodziły zawsze z Ducha Świętego” (Droga… III,2,10). W Maryi odnajdujemy więc to, co jest istotą kontemplacji: pełne miłości całkowite podporządkowanie woli człowieka Bogu.

Odnajdujemy w Niej też to, co jest istotą dążenia do tego kontemplacyjnego zjednoczenia z Bogiem – życie cnotami teologalnymi. Życie wiarą, która, choć pewna, pozostaje mrokiem dla rozumu. Urzeczywistnia się ono we wszystkich wydarzeniach Jej życia – od Zwiastowania aż po Kalwarię i Zmartwychwstanie. Życie nadzieją pozostawiającą wszelkie ludzkie zabezpieczenia, czyniącą z Niej „pierwszą spośród ubogich Pana”. Tak było, gdy podejmowała niepewności związane z macierzyństwem i pierwszymi latami życia Jezusa; tak też było, gdy „ufnie oczekiwała na zmartwychwstanie Pana”. Życie miłością – pełnym oddaniem Chrystusowi, wskazywaniem zawsze na Niego, oddaniem Kościołowi pierwotnemu i wszystkich czasów.

W ten sposób karmelitanka widzi w Maryi najpełniejsze urzeczywistnienie „królewskich cnót”, które św. Teresa od Jezusa wymienia w pierwszych rozdziałach Drogi doskonałościjako niezbędne, by faktycznie prowadzić życie modlitwy i dojść do kontemplacji. Chodzi tu o miłość bliźniego, oderwanie i pokorę, które są fundamentem życia teologalnego.

Maryja jest wzorem całkowitego oddania siebie w bezinteresownej, zapominającej o sobie służbie bliźniemu, wyrażającej się w prostych, zwyczajnych realiach życia; taką widzimy ją, gdy spieszy pomagać Elżbiecie lub gdy troszczy się dobro nowożeńców w Kanie. Uczy karmelitankę, jak – zgodnie z zaleceniami św. Matki Teresy –brać na siebie to, co trudniejsze i nie oczekiwać odwzajemnienia za okazywaną dobroć. Uczy, jak szukać faktycznego dobra duchowego bliźnich, chcąc każdego doprowadzić do Jezusa.

Maryja jest następnie wzorem oderwania, czyli w wymiarze pozytywnym pełnej wolności serca oddanego tylko Bogu. Wskazuje swoim życiem, jak do tego oderwania dojść poprzez wyrzeczenie się siebie, gdy patrzymy na Nią chociażby w scenie Zwiastowania,  tej niespodziewanej i nadzwyczajnej interwencji Boga w Jej życie, która na pewno zaburzała Jej dotychczasowe plany.

Maryja szła też zawsze drogą pokory, czyli, jak definiuje św. Teresa od Jezusa, drogą prawdy. Prawdy o samej sobie oraz prawdy o Bogu i Jego transcendencji. Widzenia wielkości Boga i Jego dzieł w całym swoim życiu. Nieprzypisywania sobie prawa własności do tego, co jest niezasłużonym Bożym darem. Tę duchowość jasno dostrzegamy w Jej hymnie Magnificat.

Maryja uczy w tym wszystkim życia logiką paschalną, gotowości przyjęcia w swoim życiu krzyża. Krzyża, który wielkodusznie zaakceptowała, ofiarowując Jezusa w świątyni i który do głębi przeżyła podczas śmierci Swego Syna. Krzyża, który oczyszcza naszą miłość i Krzyża współodkupieńczego, gdy nasza miłość stanie się czystą na wzór miłości Maryi.

Nade wszystko zaś Maryja jest Tą, która głęboko żyje w Kościele i dla Kościoła. Widzimy ją z uczniami w Wieczerniku w dzień Zesłania Ducha Świętego. Swoim ukrytym życiem i modlitwą towarzyszy zawsze uczniom Pana. W tym również Jej życie przypomina życie karmelitanki.

Można by podsumować, że Maryja w Karmelu jest taką, jak widzi ją Sobór Watykański II w pięknym wykładzie mariologii w Konstytucji Lumen Gentium, co wskazuje też jasno na głębokie zakorzenienie duchowości Karmelu w nauczaniu Kościoła.

Taką Maryję spotykamy też w znaku szkaplerza świętego, poprzez który również wierni świeccy mogą uczestniczyć w naszej duchowości. Nabożeństwo szkaplerzne to bowiem nie tylko noszenie na sobie znaku Maryi czy odmawianie przepisanych modlitw, ale przede wszystkim troska o zachowanie „czystości życia według stanu”, tj. codziennego naśladowania cnót Maryi.

W tej codziennej pielgrzymce wiary Matka Najświętsza towarzyszy nam swoją opieką i przykładem, wskazując na piękno i zarazem radykalizm drogi, która prowadzi na szczyt Góry Karmel – do świętości realizowanej w Kościele i dla Kościoła poprzez czystość życia w całości oddanego Bogu.

 

R e g u ł a    K a r m e l u . . .    „ n a   s k r ó t y ”

  

„Żyć w posłuszeństwie Jezusowi Chrystusowi”

 

       Jezus centrum życia. 

     Dla Niego, z Nim i w Nim.

 

 

 


Posłuszeństwo, które ma starać się zachować w całej prawdzie postępowania

wraz z czystością i wyrzeczeniem się własności”

 

      Ewangelia i jej rady normą życia,

    sposobem myślenia i postępowania.

 

 

 


„Przebywać osobno w swoich celach

 

          Samotność

    – miejscem spotkania

       i bycia z Jezusem.

 

 


„Oddając się w dzień i nocy rozważaniu Prawa Bożego

 

     Czytanie i medytacja

          Słowa Bożego.

 

 

 

 


„Oddając się… czuwaniu na modlitwach”

 

   Nieustanna modlitwa wewnętrzna

     – komunia miłości z Jezusem;

                 zawsze „my”.

 

 

 


„Niech odmawiają Godziny Kanoniczne”

 

   Liturgia godzin w komunii świętych;

      pokarm duchowy każdego dnia.

 

 

 


 „Uczestniczyć we Mszy św.”

  Msza św. jako liturgia Paschalna Jezusa

            i moje uczestnictwo

     w Ofierze Paschalnej Jezusa

      – w liturgii i w codzienności.

 

 


„Przestrzeganie życia zakonnego i zbawienie dusz”

 

                  Apostolstwo

   przede wszystkim modlitwy i ofiary,

     ale także przykładu, życia i słowa.

 

 

 


„Zachowacie post”.

 

                Umartwienie:

     opanowanie, miłość, apostolstwo

    – zbawienie innych i pokuta za moje grzechy.

 

 

 


„Zbroja Boża i walka duchowa”

    Asceza wytrwała i stała, aby…

       poznawać w prawdzie,

          działać z miłością,

   dążyć do celu najważniejszego.

 

 


Praca, aby….”

 

   Z miłości i troski o innych,

      obrona przed pokusą.

 

 

 

 


„Zachowywać milczenie

   Aby słuchać,

       kochać,

  być przy Jezusie.

 

 


 „Niech będzie sługą…, niech będzie niewolnikiem

   Nie tylko przeor;

   być tym, który służy, tzn. –

   inni na pierwszym miejscu, ja na drugim.

 

 


„Ustanawiając formę waszego życia

 

   Zewnętrzne struktury

    w służbie powołaniu.

 

 

 

 


„Dokona czegoś więcej”

 

     Maksymalizm

    – nie w ilości…,

    ale w całkowitości.

 

 

 


„Roztropność, która jest miarą cnót”

                    

  Właściwe rozeznanie,

    co służy celowi jedynemu i najwyższemu.

 

 


 

 

Wyszukaj na stronie