Gdy mówimy o „pierwszeństwie łaski”, chodzi właśnie o takie inne spojrzenie na rzeczywistość – o spojrzenie na całe nasze życie we właściwej perspektywie: Bożej perspektywie.

By lepiej zrozumieć tę sprawę, zacznijmy od małej dygresji. Pan Jezus mówi w Ewangelii o dobrowolnej bezżenności dla Królestwa Bożego: „Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane” (Mt 19,11). Dziś często słyszy się, że celibat jest przeciwny naturze. Prawda jest inna: celibat nie jest wbrew naturze, on jest ponad naturą, jest… właśnie: Bożą łaską udzieloną człowiekowi. Gdy ktoś, kto nie ma powołania (albo nie chce z łaską powołania współpracować), wstąpi do zakonu, będzie się męczył; doprowadzi go to minimum do wyjałowienia, skoncentrowania na sobie, jeśli nie do mocniejszych form zdeprawowania. Natomiast, jeśli Pan Bóg obdarzy łaską powołania, osoba „znajdzie się u siebie”; mimo wszelkich możliwych trudności, nie będzie chciała zrezygnować z tej drogi; na każdej innej będzie się czuła „jak ryba bez wody” (porównania tego użyła św. Teresa, mówiąc o pierwszych karmelitankach, gdy ze względu na kolejne fundacje musiały przebywać poza klauzurą). Ten przykład ostro pokazuje, że nie wystarczy sama decyzja czy sama dobra wola człowieka, że wybór powołania motywowany jest szczególną łaską Boga, daną konkretnego człowiekowi.

Jednak… dokładnie tak samo rzecz się ma z całym naszym życiem.

Pan Bóg mnie stworzył, dał mi życie – nie musiał – to była JEGO wolna decyzja. Dał mi takie czy inne talenty, uzdolnienia, możliwości – to JEGO wola, JEGO pragnienie względem mnie. Pozwolił mi być chrześcijaninem – znowu nie sobie to zawdzięczam. Okoliczności mojego życia są takie a nie inne – jaki tak naprawdę miałem na to wpływ? Możemy iść nawet dalej: gdy przyjdzie choroba, cierpienie, słabość – choć one są w naszym życiu skutkiem grzechu pierworodnego, a nie objawem pozytywnej woli Boga – ON przez Chrystusa dał nam możliwość przemieniania tego, co trudne, w to, co piękne – bo będące bardziej darem z siebie, uczestnictwem w jedynej ofierze Chrystusa. Ale spojrzeć tak na trudną rzeczywistość – to znowu Boża łaska.

Na każdą rzecz, każde wydarzenie, każdą okoliczność można spojrzeć w ten inny sposób. Odejść od współczesnej choroby antropocentryzmu do widzenia świata tak, jak widzi go Bóg. Już nie stawiać w centrum samego siebie, ale JEGO. Wtedy zwykłe, codzienne, szare życie może naprawdę stać się PASJĄ ODKRYWANIA JEGO MIŁOŚCI WE WSZYSTKIM.

A przede wszystkim: wtedy wreszcie żyjemy w prawdzie, obiektywnej prawdzie, z naszych oczu spadają łuski zaślepienia swoim własnym „ja”, własnymi możliwościami – czy to jako poszczególnej osoby, czy jako ludzkości. ON staje w centrum – tu zaczyna się ŻYCIE.

I w tej perspektywie warto odczytać to, co o łasce Bożej pisze Katechizm Kościoła Katolickiego (1996n):

„Łaska jest uczestniczeniem w życiu Boga; wprowadza nas w wewnętrzne życie Trójcy Świętej… Powołanie do życia wiecznego ma charakter nadprzyrodzony. Zależy ono całkowicie od darmowej inicjatywy Boga, gdyż tylko On sam może się objawić i udzielić siebie. Przerasta ono zdolności rozumu i siły ludzkiej woli oraz każdego stworzenia…”

„Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem…” (J 15,16a); „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5b). „Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą” (Flp 2,13).

Te słowa Chrystusa oraz wersety z Listu św. Pawła doskonale opisują tę rzeczywistość. W centrum stoi Bóg: On jest Panem całego stworzenia, Dawcą życia, Początkiem wszelkiego dobra, Natchnieniem dla każdego dobrego czynu czy nawet dobrego pragnienia. On jest Tym, bez którego nie ma NIC.

Jeśli wyciągniemy z tej prawdy konsekwencje w naszym codziennym życiu, w naszych codziennych postawach, zaczniemy naprawdę być chrześcijanami, ludźmi, którzy spotkali Boga i są na Niego ukierunkowani w patrzeniu na rzeczywistość, nie tylko w chwilach modlitwy traktowanych jako czas „oderwany” od rzeczywistości.

 

Do przeczytania i rozważenia:

J 15,1-17.

2 P 1,3-4.

Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1996-2005.

Jan Paweł II,List apostolski Novo millennio ineunte, nr 38.

Św. Teresa od Jezusa, Księga mojego życia, rozdz. 9.