Z powodu inwazji szwedzkiej na Polskę, 10 sierpnia 1655 r. Siostry opuściły klasztor, udając się na Spisz do Podoleńca. Do 1658 r. zamieszkały w zamku Lubomirskiego. Z wygnania wróciły do Warszawy 19 czerwca 1663 r., zatrzymując się tymczasowo w wynajętym drewnianym dworku.  Córka fundatorów, Helena Tekla (z Ossolońskich) i jej mąż Aleksander Lubomirscy, koniuszowie koronni, zakupili Pałac Kazanowskich (na Krakowskim Przedmieściu), z przeznaczeniem jego części na klasztor dla Karmelitanek Bosych. Siostry przeprowadziły się tu 30 października 1663 r. O. Ignacy od św. Jana Ewangelisty, Prowincjał, poświęcił nowy dom zakonny pod wezwaniem Ducha Świętego. Dokonano adaptacji i odpowiedniej przebudowy pałacu na klasztor i kościół. Część przeznaczoną dla sióstr oddzielono wysokim murem. W salonie urządzono kaplicę z trzema ołtarzami, zlikwidowano taras z widokiem na Wisłę a salony przebudowano na cele zakonne.

Karmelitanki Bose mieszkały tu do 1819 r. Dekretem rządu z dn. 18 grudnia 1818 r. klasztor ich uległ kasacie. Zgromadzenie pod przewodnictwem kapelana o. Onufrego Wartakiewicza, karmelity bosego, udało się do klasztoru w Krakowie na Wesołej. Dawny Pałac Kazanowskich przyjęto na cele Towarzystwa Dobroczynności[1].

 

[1] Obecnie w części dawnego Pałacu Kazanowskich, noszącej teraz nazwę Res sacra miser,  mieści się stacja opieki Caritas. Ostatnie prace remontowe przeprowadzone wewnątrz budynku pozwoliły odkryć bogatą polichromię pochodzącą z XVII w., przedstawiającą postacie świętych Karmelu. Udało się również odtworzyć napis zamieszczony na jednej ze ścian budynku, słowa prawdopodobnie samej Matki Teresy od Jezusa Marchockiej, skierowane do jej współsióstr: „Córki moje najmilsze, chcę w was  widzieć wielką doskonałość, ubóstwo i spólną miłość między wami. I jeśli tego pilnować będziecie, i ćwiczyć się w tym zawsze, Bóg nasz dobrotliwy będzie was ratował i błogosławił. Każda z was niech się o to stara i usiłuje, aby w najmniejszym punkcie nie ustawała w tym, cokolwiek  do doskonałości zakonnej należy. Nie czyńcie, ani nie odprawiajcie żadnego aktu, ćwiczenia zakonnego jakoby ze zwyczajów, ale z gorliwości ducha, z wielkim sercem (…). Co dzień doskonale czyniąc wszystko, wzbudzajcie w sobie wielkie pragnienie zawsze wyżej postępować w cnotach świętych lubo by nie przyszło do samego uczynku umierać albo cierpieć. Nasze to ma być pragnienie. Żaden bowiem nie cierpi więcej i nie bywa obciążony od Boga nad to, co może znieść. Sługa niegodna Teresa wasza Przeorysza”

 

 

Wyszukaj na stronie