2.      „Amo Christum”

To spotkanie z Bogiem to najpierw osobiste spotkanie z miłością Chrystusa. Odkrycie Jego konkretnej obecności w życiu oraz w Eucharystii. Pragnienie oblubieńczej więzi z Nim w ślubach zakonnych. „Amo Christum” – „Kocham Chrystusa” to słowa, które Elżbieta miała wypisane na krzyżu profesyjnym, który zawsze nosiła na piersi.

3.      „Moi Trzej”

Stopniowy rozwój życia duchowego i współpraca z łaską Bożą prowadzą Elżbietę do coraz mocniejszego doświadczenia w swoim życiu, że Bóg to komunia miłości Trzech Osób Bożych, aż do mistycznego doświadczenia obecności Trójcy Przenajświętszej w jej duszy – jej „Wszechmocnej Rady”, jak mówiła podczas ostatniej choroby.

4.      „Niebo jest w mojej duszy”

Życie obecnością Boga Trójjedynego przybiera u Elżbiety rys do głębi karmelitański, a zarazem w sposób osobisty niezwykle u niej pogłębiony: Bóg zamieszkuje w duszy ludzkiej; jej dusza jest najgłębszym sanktuarium, w którym w każdej chwili spotyka Umiłowanego. Tą Bożą obecnością żyła już jako młoda świecka osoba, stąd o. Kondrad de Meester podaje ją jako doskonały wzór świętości dla osób świeckich. Prawdę o Bożym zamieszkiwaniu przeżywała coraz bardziej głęboko i osobiście. Tak głęboko, że jeden z karmelitańskich znawców duchowości uważa, że ten jej osobisty wkład w odkrywanie tej prawdy w praktyce życia chrześcijańskiego mógłby nawet uczynić z niej doktora Kościoła.

5.      „Żeby nic nie mogło odwieść mnie od Ciebie”

Osobisty charyzmat jest szczególną łaską Bożą dla osoby i Kościoła, ale wymaga też odpowiedzi na tę łaskę i współpracy z nią. U Elżbiety cała praca nad sobą jest skupiona na pogłębianiu życia w Bożej obecności w głębi niej samej, na wewnętrznym milczeniu i skupieniu; natomiast od strony negatywnej na eliminowaniu tego wszystkiego, co od komunii z Bogiem ją odwodziło. Miłość do Chrystusa była dla niej w młodości motywem do opanowania zbyt porywczego i nadwrażliwego charakteru. Doświadczenie oschłości, pozornej nieobecności Boga w nowicjacie dało jej szansę na oderwanie się od zbyt emocjonalnego przeżywania relacji z Nim. Cała oddana Bogu, troszcząca się o to w konkrecie życia nie była jednak wyobcowana: współsiostry wspominają ją jako życzliwą i oddaną również swojej wspólnocie.  

6.      „Pozwól mi zapomnieć o sobie samej”

Pełny rozkwit życia duchowego prowadził ją do potrzeby całkowitego odejścia od własnego subiektywizmu – zapomnienia o sobie i życia jak najpełniej obiektywną rzeczywistością obecności Boga w jej życiu, w jej duszy. Milczenie wewnętrzne, które ją charakteryzowało, to skupienie całej egzystencji na tej żywej Bożej obecności i pragnienie odpowiadania całym życiem i w każdym szczególe na pełną miłości wolę Bożą. To trwanie w postawie uwielbienia i modlitwy, które kazało jej streścić całe swoje życie „nowym imieniem”: Laudem Gloriae – Uwielbienie Chwały – jakim na ostatnim etapie życia się nazywała. To również przyjmowanie z ręki Boga wszystkiego – zrozumienie, że osoba, która naprawdę kocha, nie czyni rozróżnienia między tym, czy doświadcza radości czy oschłości, czy dzieją się rzeczy przyjemne dla niej czy nie. Miłość jest ponad tym.

7.      „Niech będę dla Niego dodatkowym człowieczeństwem”

Jej głębokie pragnienie to utożsamienie się z wszystkimi poruszeniami duszy Chrystusa. Stanie się dla Niego dodatkowym człowieczeństwem. Najpełniej stało się to w ostatniej chorobie – w miesiącach nieznośnych cierpień, pośród których w głębi duszy spotykała jednak swojego Boga i coraz bardziej spalała się  i „zużywała” z miłości do Niego.

8.      „Dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół”

Poprzez rozwój życia kontemplacyjnego i mistycznego w Elżbiecie wzrastało też oddawanie wszystkiego dla ciała Chrystusa, Kościoła, a zwłaszcza dla Kościoła we Francji, przeżywającego pod koniec XIX  i na początku XX wieku duże trudności ze strony państwa.

9.      „Wyczytałam to u świętego Pawła…”

Duchowość Elżbiety nie „buja w obłokach”. Cała jest oparta na kontakcie ze Słowem Bożym, a zwłaszcza na coraz bardziej pogłębionej i osobistej lekturze listów św. Pawła, które niezwykle często cytuje we wszystkich swoich pismach.

10.   Janua Caeli

Maryjność Elżbiety jest typowo karmelitańska – dyskretna, ukryta, a jednocześnie bardzo konkretna. Zwłaszcza na ostatnim etapie życia Maryja staje się dla niej Janua Caeli – Bramą nieba – Przewodniczką i Tą, która wprowadzi ją do wieczności.